Trzeba przyznać, że Thiago Mendes miał naprawdę złe wejście do klubu. Oczekiwano od niego cudów, tymczasem w gruncie rzeczy całkowicie wypadł ze składu. Po wielu niepowodzeniach spekulowano, że szybko opuści klub, szczególnie, że sam wypowiadał się dość negatywnie o swojej sytuacji. Ostatecznie jednak wrócił do łask, zabrał się za siebie i ciężkim treningiem ponownie wskoczył do drużyny. Obecnie jest istotnym ogniwem pierwszej jedenastki, chociaż Rudi Garcia wciąż rotuje z innymi zawodnikami.

W związku z dużym szumem wokół Brazylijczyka pojawiło się też kilka ofert w sprawie jego wykupu. Najkonkretniejszy był tu klub z Chin, który rzekomo bardzo mocno zabiegał o jego usługi. Na ofertę negatywnie zareagował wszak Jean-Michel Aulas oraz Juninho.

Co o tym myślał i myśli sam piłkarz?

Mendes rzeczywiście wziął się za siebie. Być może nie prezentuje jeszcze poziomu z Lille, ale gra dobrą piłkę i często wyróżnia się na boisku. Nic zatem dziwnego, że zmienił zdanie o swojej przyszłości, cieszy się piłką i chce to robić dalej dla Lyonu:

Juninho i Jean-Michel Aulas zapoznali się ofertą z Chin. Nie przyjęli tej propozycji.

Wiem, że moja praca jest dobrze oceniana, mam nadzieję, że będę ją tu kontynuować. Jeśli przyjdą propozycje, to dobrze, to znaczy, że wykonuję swoją pracę. Swoją przyszłość pozostawiam w rękach prezydenta i dyrektora sportowego.

Nie mogę powiedzieć, gdzie będę jutro. Gram i jestem szczęśliwy. Wszystko się zmieniło, ponieważ cierpiałem podczas pierwszego roku w Lyonie. Drugi jest lepszy i mam nadzieję, że będzie tak dalej.

Oczywiście nie wiemy, co może się stać, jeśli pojawi się oferta. Przede wszystkim chcę dobrze zakończyć sezon, spróbować zostać mistrzem Francji. Zobaczymy później.

Jego wypowiedź zaprezentowało Globo.com i wydaje się, że możemy ją potraktować jako jasną deklarację pozostania w drużynie.

Od samego Mendesa oczekuję bardzo dobrych wyników i osobiście uważam, że nie jest to gracz, którego odejdzie w ogóle będzie w tym okienku rozważane. Ma tu jeszcze sporo do udowodnienia, a biorąc pod uwagę, że zmienił swoje podejście do treningów, wcale się nie zdziwię, jeśli rzeczywiście dostaniemy od niego „sporo dobrego”.